BARTOSZ KAPUŚCIAK – BUNT I PROTEST PRZECIWKO DZIECINNIENIU POLSKIEJ POLITYKI [recenzja]

A. Friszke, Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowanie państwa polskiego 1892-1920, Wydawnictwo Krytyki Politycznej oraz Instytutu Studiów Politycznych PAN, Warszawa 2020, ss. 626.

Inne teksty z miesięcznika LUX 5/6 (2021) Komunizm

Ostatnimi czasy na rynku księgarskim ukazała się książka Profesora Andrzeja Friszke, pt. Państwo czy rewolucja. Polscy komuniści a odbudowywanie państwa polskiego 1892–1920. Brak znaku zapytania w tytule sugeruje, że komuniści o Polsce myśleli, co więcej mogli w jej odbudowie brać udział. Co jest jednak dość mylące. Sam autor już we wstępie zaznaczył jednak, że nurt komunistyczny przegrał: „od początku odrzucający potrzebę i możliwość odbudowania państwa, marzący natomiast o powszechnej rewolucji” (s. 6). Tytuł więc po części jest nietrafiony i nie oddaje zawartości monografii, w której notabene dużą część zajmuje także historia ruchu socjalistycznego (Polskiej Partii Socjalistycznej i jej odłamów). Publikacja bowiem pokazuje właściwie dwie, ścierające się, a następnie mocno zwalczające wizje socjalistycznych pro państwowców (PPS czy PPS Frakcja Rewolucyjna) oraz rewolucyjnych komunistów (SDKPiL czy PPS Lewica). Trzeba także dodać, że sam nurt komunistyczny opisywany jest na terenie zaboru rosyjskiego, co tytuł nijak nie oddaje.

Już na samym początku rozczarowuje wstęp, dość emocjonalny i w tonie oskarżającym. Friszke pisze bowiem, że „Stulecie odzyskania niepodległości zostało zmarnowane, nie odbyła się żadna poważna ani nośna debata o okolicznościach największego w XX wieku dla Polaków wydarzenia” (s. 5). A to dlatego, że „Propaganda nacjonalistyczna próbuje powyższymi metodami [czyli jak pisze autor, stosując „mitologizacje, przekłamania i manipulacje, wymyślanie tradycji, podmienianie faktów, kreowanie kłamstw” – przyp. BK] budować nową świadomość narodową, mającą odniesienie nie do prawdziwej historii, a jedynie do mitów, którymi ma się żywić »godność narodowa« prostego ludu” (s. 6). Ja jednak odniosłem zupełnie inne wrażenie. Imprez (w tym konferencji) i dyskusji poświęconych odzyskaniem przez Polskę niepodległości zorganizowano sporo, wydano także dość liczną ilość książek czy albumów dotyczących „ojców Niepodległej”. Rozumiem, że jednak trafniejsze byłoby odgrzewanie co roku kotleta w postaci sporu, kto był ważniejszy, Piłsudski czy Dmowski i przenoszenie tej kłótni do realiów współczesnych? Osobiście uważam to za bezsensowne, a dla młodzieży, o którą tak martwi się Friszke, po prostu nudne. Podobnie tematy o tym jak to środowisko Piłsudczyków doprowadziło wraz z ONR-em do klęski państwa. Dyskusje te, które nie biorą często pod uwagę warunków międzynarodowych i miejsca w niej Polski, są bezpłodne i niczemu nie służą. Co nie znaczy, że z opinią profesora Friszkę nie zgadzam się kiedy wspomina o „ławkach niepodległości” – trudno to uznać za jakikolwiek symbol.

Autor pisze jeszcze we wstępie: „Następuje eliminacja ówczesnego pluralizmu z pamięci społecznej i przekazu wychowawczego; klei się sztancę, w której Piłsudskiemu amputowano pół życiorysu, dzięki czemu staje się niemal narodowo-konserwatywnym endekiem” (s. 5). Rozumiem, że lepsze są stare, złośliwe książki prof. Andrzeja Garlickiego, gdzie autor insynuował na każdym kroku, że działania Piłsudskiego dokonywane były pod wpływem depresji psychicznej?

Książka Friszke podzielona jest na sześć rozdziałów. Pierwszy zatytułowany „Czas heroiczny – fundamenty” rozpoczyna się od roku 1892, kiedy powstaje Polska Partia Socjalistyczna. Praktycznie równolegle z nią, bo o kilka miesięcy później, powołano Socjal-Demokrację Królestwa Polskiego, czyli zaczątek radykalnych socjalistów sprzeciwiających się odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Rozdział ten w dużej mierze pokazuje także dzieje PPS, a nie tylko tych „rewolucyjnych” socjalistów. Rozdział drugi – „Wojna” najkrótsza z części opisuje sytuację SDKPiL i PPS-Lewicy w czasie pierwszej wojny światowej, obok tego autor pisze także o udziale pierwszej kadrowej i legionów, a co za tym idzie o roli Piłsudskiego. Trzeci rozdział – „Rewolucja rosyjska” to krótki opis, jak mówi sam tytuł rozdziału, rewolucji która wybuchła w Rosji. Friszke pokazuje w niej również udział Polaków współpracujących z Leninem, ale opisuje także zapatrywania SDKPiL i PPS-Lewicy na te wydarzenia. Kolejny, czwarty rozdział pt. „Rok 1918”, w którym autor nakreśla zakończenie wojny, próby zrewolucjonizowania Niemiec, odzyskanie przez Polskę niepodległości, powstanie rządu i co za tym idzie, ostrego sporu na lewicy o objęcie władzy nad ruchem robotniczym (wybory do Rady Delegatów Robotniczych) oraz zjednoczenie SDKPiL i PPS-Lewicy. Piąta z kolei część pracy – „W nowym państwie. Rok 1919” to próba pokazania coraz głębszych różnic między PPS a powstałą Komunistyczną Partią Robotniczą Polski. Ostatni, szósty rozdział – „Polska czy Rosja (1919–1920)” (znów dość niefortunny tytuł) w której autor opisuje jak KPRP w ataku bolszewików na kraj upatruje nadzieję na rozciągnięcie się rewolucji w całej Europie. Autor skupia też uwagę na PPS, która, mimo przegranej w projektowaniu lewicowego ustroju opowiada się za niepodległością i demokracją Polski.

Ogólnie jednak trzeba przyznać, że temat, jaki sobie obrał profesor Friszke na warsztat, wart jest uwagi i dobrze, że ktoś tę sprawę poruszył i opisał. Tym bardziej że monografii dotyczącej komunistów z przełomu XIX i XX wieku wydanej po roku 1989 specjalnie nie ma. Na plus także trzeba zaliczyć fragment o różnicy ideologicznej Róży Luksemburg a Leninem i jej negatywnej ocenie rewolucji w Rosji.

Mam jednak duże wątpliwości co do wykorzystanych źródeł i publikacji, które autor przesadnie wręcz cytuje. W czasie czytania odnosi się momentami wrażenie, że książka składa się wyłącznie z wycinków artykułów z prasy partyjnej i pism głównych działaczy (dość momentami nużące i powtarzające się frazesy), a nie z syntezy myśli i działań nurtu komunistycznego. Zmniejszenie tych cytatów z jednej strony odchudziłoby jednak znacznie tę książkę, z drugiej strony byłaby ona bardziej przystępna dla zwykłego czytelnika. A o to chyba w tym wszystkim chodziło.

Autor oparł monografię w dużej mierze także na publikacjach historyków komunistycznych, którzy swe prace publikowali po 1956 r. Ich jakość pozostawia najczęściej wiele do życzenia. Często pisana pod naciąganą tezę, by wybielić ruch komunistyczny przedwojenny i pokazać go jako ofiarę rządów sanacji. Byłbym jednak ostrożny w korzystaniu z tego typu publikacji. Druga sprawa, materiały archiwalne, z których Friszke korzysta, też są wątpliwej wartości. Komuniści za wszelką cenę chcieli dostać status działacza ruchu rewolucyjnego, stąd często ich wspomnienia są naciągane, przekłamywane i pisane w tonie fałszywego bohaterstwa. Wiele z nich poddanych było także cenzurze. Z przeglądu teczek działaczy, które przechowywane są w Archiwum Państwowym w Częstochowie (zespół Komitet Wojewódzki PZPR Częstochowa), możemy dowiedzieć się, że jeden z działaczy ruchu robotniczego wraz z Feliksem Dzierżyńskim rozprowadzał przed pierwszą wojną światową ulotki na Alejach Najświętszej Marii Panny w Częstochowie, drugi z Dzierżyńskim skuty był jednymi kajdanami w więzieniu (nie podając szczegółów w którym). Większość tych mitomańskich bajek kwestionowali w swym czasie już historycy partyjni [zob. też materiały Wydziału Polityczno-Organizacyjnego KW PZPR w Częstochowie – przyp. BK]. Nie inaczej było w stolicy albo innych zakątkach kraju. Zresztą sam autor w kilku miejscach ma wątpliwości co do autentyczności opisywanych zdarzeń. Na przykład kiedy opisuje przekazanie przez Józefa Ciszewskiego (radnego miejskiego Warszawy) projektu platformy zjednoczeniowej SDKPiL i PPS-Lewicy do oceny Róży Luksemburg: „relacja Ciszewskiego jest jedyną dotyczącą tej sprawy. Opublikowana w ZSRR, była zapewne podana autocenzurze, pomijała kontrowersje, a bez nich zapewne się nie odbyło” (s. 296). Czy w przypadku wypowiedzi Adolfa Warskiego na konferencji partyjnej, gdzie zaznaczył, że nie można identyfikować KPRP z partią bolszewicką, a Polska w stosunku do Rosji powinna mieć status autonomiczny? Autor tak to podsumowuje: „Nie to jest jednak najważniejsze [chodzi o osadzenie tej konferencji w czasie przez Włodzimierza Dąbrowskiego – przyp. BK], ale merytoryczne stanowisko Warskiego, o ile Dąbrowski prawdziwie je przedstawił” (s. 302). I kolejny przykład, tym razem relacja Leona Altera, działacza SDKPiL, na temat delegacji moskiewskiej w sprawie powrotu jeńców rosyjskich, gdzie Friszke pisze: „Przyjmując tę relację za prawdziwą…” (s. 315). I tu się pojawia najważniejszy problem, jak bardzo możemy te wszystkie relacje, które tak obficie cytuje autor w swej książce uznać za prawdziwe. Jak dalece Friszke, jako historyk, powinien być zachować powściągliwość oraz ostrożność i przeprowadzić uważną krytykę źródeł?

Co ciekawe, Friszke w dyskusji na temat swojej książki twierdzi, że okres przedwojenny jest zaniedbany przez historyków. Po 1989 r. główne badania skupiać się miały na okresie PRL… (https://www.youtube.com/watch?v=8pdCWN9W_Uw, dostęp: 15 czerwca 2021 r.) Czy rzeczywiście tak jest? Mam wrażenie, że jest wręcz odwrotnie. Historycy (szczególnie uniwersyteccy) chętniej badają okres międzywojenny czy wojenny – jest on po prostu bezpieczniejszy. Natomiast z okresem powojennym są same problemy (podległość Rosji sowieckiej, likwidacja zbrojnego podziemia antykomunistycznego, współpraca z aparatem represji, zbrodnicza działalność komunistów itp.), tym bardziej że część tematów wstydliwych dotyczy osób żyjących. Łatwiej pisać o działalności Róży Luksemburg niż o Aleksandrze Kwaśniewskim… Na marginesie dodam jeszcze, że podczas tego spotkania autor podkreślał, że dotychczas nie wyszedł nawet podręcznik dotyczący okresu 1918–1945, zapominając o wartościowej pracy profesorów krakowskiej uczelni: Czesława Brzozy i Andrzeja Sowy, „Historia Polski 1918–1945” Kraków 2006).

W innym miejscu Friszke o opisie odbudowy państwa w 1918 r. przez współczesnych historyków (nie podaje niestety nazwisk) mówi, że to „zakłamana propaganda” (zob. debatę prof. Andrzeja Friszke z udziałem prof. Jerzego Kochanowskiego i prof. Grzegorza Nowika: https://www.youtube.com/watch?v=kcqaVp7U_-c, dostęp: 15 czerwca 2021 r.), zapominając, że takie tezy pisane były jednak przed 1989 r. W jego książce jednak na ten temat czytelnik nie znajduje nic odkrywczego, co już nie było opisane przez innych badaczy współczesnych.

Podsumowując, książka profesora Friszke jest pracą wartościową, autor prezentuje na jej łamach wiele ciekawych wątków powstawania ruchu socjalistycznego i komunistycznego na ziemiach zaboru rosyjskiego. Opisuje nie tylko różnice ideowe oraz programowe PPS i KRPR, ale także przypomina rolę polskich komunistów w rewolucji rosyjskiej i niesienie przez nich pomocy Leninowi w budowie sowieckiej Rosji (Karol Radek, Feliks Dzierżyński, czy Julian Marchlewski). Zadziwia mnie jednak przesłanka napisania tej książki, która powstała rzekomo jako „bunt i protest przeciwko dziecinnieniu polskiej polityki”. Zdanie to, w przeciwieństwie do niektórych wątków omawianej monografii, jest jednak mało odkrywcze…

Inne teksty z miesięcznika LUX 5/6 (2021) Komunizm

BARTOSZ KAPUŚCIAK: IPN OBBH Katowice