Kulturę wygrywa się dziś za pomocą formy. Tylko w ten sposób konserwatyści mogą odwojować „polskość”.

Sztuka artystów o konserwatywnych poglądach nie umie odnaleźć się w nowej rzeczywistości – rzeczywistości obrazu. Powód zdaje się być prozaiczny. Nietrudno zauważyć, że artyści wychowani na konserwatywnych ideach mają kłopot nie tyle z treścią, co z formą przekazu. Wszystko z definicji musi być proste i oczywiste (jak w ewangelicznym „Tak, tak, nie nie”). Nie ma tu miejsca na odcienie szarości.

Tymczasem sztuka nowoczesna proponuje podjęcie dialogu z odbiorcą. Dialog ten polega zarówno na współtworzeniu dzieła, jak i na jego twórczej współinterpretacji. Dlaczego prawie nikt nie podjął się trudu ochrzczenia niesławnej Tęczy Julity Wójcik, która tak bardzo podzieliła społeczeństwo? Dlaczego żaden z katolickich recenzentów nie zachęca do obejrzenia filmów o wydźwięku antychrześcijańskim tylko po to, by uzmysłowić sobie, jak wygląda świat bez Boga i bez religii, jak bardzo mylił się John Lennon w swoim Imagine?

Wszyscy – bez wyjątku – obracamy się w pewnych kliszach. Czas je przełamać. Znany z „awangardowego konserwatyzmu” Paweł Rojek wziął udział w wystawie prezentującej polskość po 1989 roku w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Jego nazwisko przewija się obok Oskara Dawickiego, Artura Żmijewskiego, Jakuba Majmurka, Krzysztofa Wodiczki, Doroty Nieznalskiej i Jana Klaty. Paweł Rojek podjął rękawicę i – na gruncie formy właśnie – włączył się w spór o polskość. Dlaczego to zrobił? I jak bardzo jego wizja polskości różni się od wizji innych artystów? Opowiada nam o tym w wyjątkowej rozmowie.

Poza tym przypominamy sylwetkę Stanisława Szukalskiego – twórcy, który już na początku ubiegłego stulecia polskość widział inaczej niż mu współcześni. Korzeni narodowej tożsamości nie szukał w chrzcie Mieszka I, lecz w naszej słowiańskiej przeszłości. Ekspozycja poświęcona jego osobie otwiera wspomnianą wystawę w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski.

Poza tym zabieramy Was na wycieczkę do Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL na warszawskiej Rakowieckiej. Piszemy o ikonach, komiksach (głos zabiera nie kto inny jak Maciej Parowski), Michelu Houellebecqu i świecie włoskiej arystokracji. Aby złapać oddech, serwujemy opowiadanie poświęcone miłości francuskiej. Zdziwicie się, kim jest jego autor; personaliów nie śmiemy podawać. Odpowiedź znajdziecie w „Brulionie” – magazynie, którego twórcy nie bali się dialogować się z polskością i nowoczesnością.

W dzisiejszej debacie zarówno o polskości, jak i o sztuce, podstawowym kryterium oceny dzieła jest jego tożsamość – przede wszystkim polityczna. Twórczość postrzegana jest głównie jako argument w sporze ideologicznym, prowokacja będąca ciosem we wrażliwość przeciwnika. Zapomina się o kryteriach jakości artystycznych, o tym, co sztuka mówi nam o rzeczywistości i o nas samych. Francisco Goya jest autorem obrazu Bójka na kije, oryginalnie będącego refleksją nad koszmarem wojny domowej. Dziś może on stanowić komentarz do większości sztuki i krytyki uprawianej w Polsce. My upominamy się o sztukę artystycznie wartościową, kije są passé.

Okładka: Maurycy Gomulicki, Kompozycja z Toporłów, 2017


POLSKOŚĆ. PÓŹNO JUŻ


POLSKOŚĆ I SACRUM. RAZ JESZCZE 

NIECH PRZEMÓWI SZTUKA

BRULION ODKURZONY

REDAKCJA

Zarząd: Mateusz K. Dziób (redaktor prowadzący), Jerzy Kopański (redaktor naczelny), Tomasz Krok.
 
Redakcja: Piotr Krajski (sekretarz redakcji), Oliwia Kacprzak (korekta i redakcja), Joanna M. Wal, Maciej Kalbarczyk, Paweł Rzewuski, Jarosław J. Żejmo

Współpracownicy: Krzysztof Bielecki, Monika G. Bartoszewicz, Marcin Darmas, Marcin Herman, Łukasz Kucharczyk, Martyna Ochnik, Anna Stępniak, Maciej Woźniak

  • mkidn_01_cmyk

  • Miesięcznik LUX finansowany jest przez
    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego