dzihad

Mateusz K. Dziób: Mroki dżahiliji. Islamski fundamentalizm w zderzeniu z nowoczesnością

Dlaczego jest tak, że islamizm nie może zniknąć? Jest tak dlatego, ze fundamentalizm wynika z samej natury islamu i teologii objawienia zawartej w tej religii. Islam ma charakter totalny i nie dopuszcza żadnej dyskusji nad pewnymi uznanymi za święte prawdy zagadnieniami, a poprzez stosunek do prawa, które jest jednocześnie religijne i świeckie ma tendencję do regulowania wszystkich sfer życia. Wydaje się przeto, że fundamentalizm od dawna zakorzeniony był w islamie i jedynie czekał na moment, w którym mógłby się ujawnić. To taka bomba z opóźnionym zapłonem, która istnieje od czasów Mahometa.

Arabowie zdają sobie sprawę ze swojego gospodarczego zacofania. Jest jednakże jedna dziedzina, w której nie wątpią w swoją wyższość. Jest nią religia. Stanowi to paradoks, bowiem zgodnie z obecną w islamie koncepcją predestynacji, ta religijna pycha powinna przełożyć się na powodzenie w doczesnym życiu. W efekcie, niektórzy z muzułmanów zastanawiają się – może coś zrobiliśmy źle? Niestety odpowiadając sobie na to pytanie dochodzą do wniosku, że ich jedyna i prawdziwa religia została wypaczona i tylko przywrócenie jej pierwotnego i czystego oblicza może przyczynić się do powstania islamskiego raju na ziemi. Klęski, które ponoszą arabowie (np. porażki w konflikcie z Izraelem) biorą się – zdaniem radykalnych islamistów – stąd, że wyznawcy religii Proroka cofnęli się do czasów dżahiliji, czyli ciemnoty i pogaństwa.

To właśnie główne tezy islamskich fundamentalistów. Zjawisko to jest ideologią , religią i polityką równocześnie. Fundamentalizm ma więc swe korzenie w samej, podwójnej naturze islamu. Mahomet był przywódcą religijnym i politycznym. Nie stworzył ( i nie chciał stworzyć) w swej religii autonomii porządku boskiego i ludzkiego, którą znamy z naszej chrześcijańskiej kultury. W związku z takim mariażem sacrum i profanum w islamie i brakiem jakiejś zapory je rozdzielającej, prawo stosowane przez muzułmanów (szari’at) było i jest jednocześnie prawem boskim i świeckim. Takie prawo ma charakter totalny ponieważ reguluje wszystkie dziedziny życia. Tego też żądają islamscy fundamentaliści: marzy im się jedno islamskie państwo, którego funkcjonowanie byłoby regulowane wyłącznie przez szari’at. Fundamentalizm islamski jest więc – jak chcą tego niektórzy naukowcy – „islamską tradycją zredukowaną do antymodernistycznej ideologii żadnej władzy”. Islamskim fundamentalistom nie wystarcza więc stosowanie się do pięciu obowiązkowych filarów islamu. Chcą czegoś więcej.  Ktokolwiek bowiem nie stosuje się do wspomnianego szari’atu jest w ich oczach apostatą. A to w świecie islamu najcięższa zbrodnia.

Co ciekawe, islamski fundamentalizm jest zjawiskiem nowym. Pierwszym tekstem, który dotyczy  tego problemu jest „The return of islam” opublikowany w 1975 r przez Bernarda Lewisa w magazynie Commentary. Fundamentalizm jest więc pokłosiem tego, co działo się na Bliskim Wschodzie w przeciągu ostatnich setek lat. W epoce kolonializmu muzułmanie byli inkulturowani przez ludzi, których uważali za gorszych. Późniejsze próby modernizacji zakończyły się klęską, a porażki w wojnach z Izraelem tylko wzmocniły wspomniany kompleks niższości, gdyż uznawane są one za boską karę. W efekcie powstał „wewnętrzny konflikt kulturowy” opisywany przez Anthony’ego F.C. Wallace’a w jego teorii ruchów odrodzeniowych. Ów konflikt mógł zostać przezwyciężony wyłącznie dzięki obietnicom wyjścia z tego impasu. To dlatego właśnie tezy fundamentalizmów padły na podatny grunt. Tę koncepcję idealnie uzupełnia stworzone przez Ralpha Lantona pojęcie natywizmu. Oznacza ono „każdą świadomą próbę ze strony członków społeczeństwa odrodzenia lub utrwalania wybranych aspektów kultury”, szczególnie w sytuacji kiedy ich świat i sposób życia jest zagrożony przez obcą kulturę. Społeczeństwa – zgodnie z koncepcją natywizmu – swoje klęski tłumaczą odrzuceniem praw swoich ojców. Szari’at (zastąpiony prawem najeźdźców w okresie imperializmu) jawi się więc jako idealne lekarstwo na odstępstwo od tego dziedzictwa.

Ibn-Tajmijja i Al-Afghani ponownie wkraczają na scenę

Renesans szari’atu wiąże się z ponownym odkryciem mysli Ibn-Tajmijji – arabskiego myśliciela żyjącego w średniowieczu. Ów – w odpowiedzi na mające miejsce w jego czasach najazdy konwertujących na islam Mongołów – stwierdził, że nie wystarczy złożyć wyznania wiary (szachadę) aby być wyznawcą Proroka. Trzeba jeszcze przestrzegać skrupulatnie szaria’tu, bowiem Allah rzekł: „a ci, którzy nie sądzą według tego, co zesłał Bóg, są niewiernymi. (…) Sądź więc między nimi według tego, co zesłał Bóg, i nie idź za ich namiętnościami, odstępując od tego, co otrzymałeś z prawdy”. Wersety te – zdaniem ibn Tamijji – „odnoszą się do ludzi, którzy przestrzegają przepisów i praw ustalonych przez człowieka, aby zaspokoić swe własne błędne pragnienia i kaprysy, zamiast przestrzegać szari’atu nadanego nam przez Allaha. (…) Ci którzy postępują zgodnie z takimi prawami, są niewiernymi i powinni być zwalczani, dopóki nie podporządkują się prawom Boga”.

Islamski fundamentalizm jest więc skierowany przede wszystkim do zewnątrz! Uderza w muzułmańską ummę, a w szczególności w „zdradzieckie” rządy, które tolerując obce prawa doprowadziły do nowej (i jeszcze straszniejszej niż ta z czasów Mahometa) dżahiliji. Al-Afghani, ojciec panislamizmu i jednocześnie jeden z dwóch najbardziej znaczących dla fundamentalizmu myślicieli postawę legitymizacji obcych rządów nazwał  ta’assub czyli fanatyzmem. Drugą przyczyną klęski islamu według tego XIX w. myśliciela była istibdad, czyli tyrania, której kres nastąpi w wyniku likwidacji wszystkich nieislamskich (czyli nie opartych się na szari’acie) rządów.  Dlatego też, fundamentaliści głoszą konieczność aktywnego udziału w polityce. Sa’id Hawwa, główny ideolog Bractwa Muzułmańskiego pisał: „jest tendencja tak wielu świętoszkowatych muzułmanów do uciekania się od jakiejkolwiek działalności politycznej, tak jakby polityka była sferą nieczystości i nikczemności, której należy unikać za wszelką cenę. To bardzo kuriozalna postawa, ponieważ wynika z niej, że wierzący musza pogodzić się z faktem, iż przywództwo polityczne będzie zawsze w rękach szubrawców i hipokrytów (…) wielu z tych obłudników zgadza się realizować politykę określoną przez niewierne elity, politykę, która może doprowadzić do destrukcji islamu i(lub) przemiany muzułmanów w niewiernych”.

Państwo Boże

Czy sen fundamentalistów o totalitarnym islamskim państwie już się gdzieś ziścił? Zdaje się, że tak. W 1924 r. zniesiono w Turcji kalifat, ale jednocześnie w tym samym roku, skrajny odłam islamu, wahhabizm został oficjalnym wyznaniem państwowym w Arabii Saudyjskiej. U podstaw myśli wahhabickiej leży zarówno myśl Al Wahhaba (który postulował powrót do czystego islamu) jak i wspominanego wcześniej ibn-Tajmijji. Do dziś w Arabii Saudyjskiej jako kary za przestępstwa wykonuje się lapidacje (odcięcie dłoni lub stopy), kamieniowanie, chłostę oraz ścięcie mieczem. Istnieje także ścisła segregacja płciowa (kobiety nie mogą prowadzić np. pojazdów) i wyznaniowa – są nawet osobne autostrady dla muzułmanów i niewiernych. Oczywiście, inne niż islam religie są oficjalnie zakazane. Co ciekawe jednak, saudyjski wahhabizm nie jest ani pokłosiem fundamentalizmu, ani odpowiedzią muzułmanów na nowoczesność, bowiem na terenach Arabii istniał już od XVIII w.  Warto wspomnieć iż, wahhabizm w żaden sposób nie przeszkadza rządzącym w Arabii Saudom układać się ze znienawidzonymi przez nich Amerykanami, którzy inwestują w tutejsze czarne złoto ogromne sumy swoich petrodolarów.

Kolejnym przykładem zastosowania szari’atu w praktyce jest znienawidzona przez Saudów (z powodu szyickiej tożsamości wyznaniowej) Islamska Republika Iranu. W 1979 r. w Iranie obalono prozachodniego szacha Pahlawiego, a władzę przejął Ruhollah Chomejni, który był uznawany przez niektórych Irańczyków za wcielenie Ukrytego Imama, czyli szyickiego mesjasza. Ów Imam miał być doskonałym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem i najlepszym przywódcą wspólnoty wiernych. Krając wrogów prawdziwej wiary Ukryty Imam miał wprowadzić pokój i sprawiedliwość w czasach ostatecznych. Taka recepcja z pewnością ułatwiła przyszłemu ajatollahowi odniesienie rewolucyjnego zwycięstwa (trzeba zaznaczyć, że choć sam nie uznawał się za imama, to jednak nie protestował kiedy go tak tytułowano). Rewolucja islamska stanowiła kres zapoczątkowanej przez ostatniego szacha modernizacji i westernizacji Iranu. Obecny system polityczny tego kraju jest hybrydą demokracji i stojącej ponad nią teokracji. Najwyższym autorytetem w państwie jest welajat e faghih – duchowny będący głową państwa oraz Rada Strażników, czuwająca nad zgodnością ustanawianego prawa z zasadami islamu. O surowości stanowionego tutaj prawa może zaświadczyć oficjalny zakaz m. in. homoseksualizmu i ateizmu, a także wykonywanie kary śmierci za posiadanie narkotyków, apostazję czy inne odstępstwo od wiary (ridda).

Narzędzie Szatana czy islamizacji?

„Szatan Reklamy uwodzi naszą młodzież, zwłaszcza dziewczęta poprzez swe atrakcyjne i kolorowe obrazki”,a  „telewizja przenika do samego domu każdego muzułmanina, przekazując jego dzieciom myśl Diabła” – grzmią radykałowie, którzy upatrują zagrożeń również w operach mydlanych i arabskich wyciskaczach łez. Media są przez nich negatywnie postrzegane i chyba nie zauważają oni, że to właśnie w tych „zepsutych” mediach widoczny jest renesans religijności. Znaczną część (ubogiego i tak) rynku księgarskiego zajmują pozycje religijne, pisane często przez nawróconych z sekularyzmu autorów.

 Arabskie gazety również świadczą o tym powrocie do religijności. Świat przedstawiony w gazetach (liczącym sobie ponad pół wieku libańskim dzienniku al-Liwaa i liberalnym al-Nur) to „świat, w którym to co naturalne, nierozerwalnie splata się z tym, co nadprzyrodzone. Jest to świat zamieszkiwany przez duchy, dusze zmarłych, dżinny (niewidoczne istoty) dobrej i złej odmiany; świat nawiedzany przez widmo kuszącego Szatana i jego demony, w którym wierzącemu z pomocą przychodzą święci i aniołowie, a jeśli zajdzie potrzeba, nawet cuda; świat, w którym łączność ze zmarłymi (zwłaszcza krewnymi) jest na porządku dziennym, a obecność sił nadprzyrodzonych uznaje się za całkiem realna, wręcz namacalną”. Znaczną część szpalty tych gazet zajmują rozważania nad tym, jak wygląda życie pozagrobowe. Wydaje się, że przy takiej tematyce nawet znany z naszego rodzimego podwórka Egzorcysta to pismo skrajnie racjonalne. Trudno także nie zauważyć, ze taki skrajnie sakralny światopogląd przenika do umysłów czytelników i czyni ich podatnymi na fundamentalizm, który w takich okolicznościach wydaje się być najlepszym wyjściem.

W połowie dziwki, w połowie zakonnice

O powodzeniu ideologii fundamentalistycznej świadczy również powrót do tradycyjnych islamskich strojów u kobiet. Burki i hidżaby (tak bardzo podobne do zakonnych habitów katolickich zakonnic) wróciły do łask w latach 70. ubiegłego stulecia. Paradoksalnie jednak taki strój daje kobietom więcej wolności. Dlaczego? Otóż, gdyby nie zasłoniły one swej nagości (nazywanej awrat) wówczas nie mogłyby wyjść z domu. A tak przynajmniej mogą odgrywać pewne role społeczne. Paradoksem jest też fakt, iż suknie muzułmańskie podkreślają istotę ciała dokładnie tak samo, jak bardziej skąpe ubrania. Przypominają bowiem, że ciało jest stałym obiektem pożądania. Jednocześnie niektórzy z kaznodziejów nawołują do tego by kobiety były dla swoich mężów dziwkami. Fu’ad Zakarijja uważa, że ten nakaz bycia półetatową dziwką i półetatową zakonnicą może skończyć się dla kobiety poważnymi problemami psychologicznymi. Najlepszą ripostą do tego typu praktyk będzie chyba wypowiedź egipskiego intelektualisty Faradża Fody. Pisze on, że skoro muzułmanie mają aż taką obsesję na punkcie seksu to „dlaczego nie zażądają likwidacji kobiet? Dlaczego głodni nie zadają zlikwidowania jedzenia? Dlaczego spragnieni nie żądają likwidacji wody? Przyczyna jest prosta. Człowiek nie może żyć bez jedzenia i picia. Może żyć bez seksu […], ale nie pozwoli żyć innym”.

Bomba z opóźnionym zapłonem

„Na Zachodzie sekularyzacja prowadzi do stopniowego upadku istniejących i powolnego odrodzenia się nowych ruchów religijnych” – pisze Johannes J.G. Jensen – „natomiast w świecie islamu zasady, które dotyczą apostazji, wtłaczają w islam całą tę energię, która w każdym innym przypadku prowadziłaby do powstania nowego ruchu religijnego”. Ucieczka poza islam jest praktycznie niemożliwa, ponieważ wyrzeczenie się wiary, owocuje także zerwaniem więzi społecznych. Poczucie przynależności religijnej jest u muzułmanów silniejsze niż relacje plemienne, rodzinne czy państwowe. Religia dla arabów jest najważniejsza. To jedna z przyczyn popularności fundamentalizmu.

Kolejna przyczyna tej popularności wynika z tego, że cywilizacja arabska jest niesamowicie zacofana i wszystko wskazuje na to, że jeszcze długo ten stan rzeczy się nie zmieni. Islamski fundamentalizm wydaje się być alternatywą dla biedoty, skoro swoją perspektywą wykracza ponad doczesność. Nie dość bowiem, że obiecuje życie wieczne po śmierci to na dodatek zapowiada już tu na ziemi (sprawiedliwe!) rządy Boga. Ernest Gellner przyczyn wzrostu siły fundamentalizmu upatrywał właśnie w rozpowszechnieniu islamu wśród półanalfabetów (tradycyjne elity muzułmańskie, nie dość, że nie są zbyt religijne, to na dodatek przeważnie mają dość liberalne poglądy), których nie brak na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem „krwawe akty zastąpiły kontemplację, a teorie, które przez wieki były roztrząsane w zaciszach bibliotek, okazały się niebezpieczne dla tych ledwie władających słowem pisanych z biednych, przeludnionych okolic miast arabskich”. Radykałowie chcą bowiem słowo boże natychmiast wprowadzać w życie. Trzeba jednak pamiętać, że ostrzem fundamentalizmu nie są nierówności społeczne i nie ma on podłoża ekonomicznego, lecz religijne.

Pomimo tego, że prowadzona przez amerykanów „globalna wojna z terroryzmem” formalnie się zakończyła, a radykalne organizacje wydają się być w stanie uśpienia, to jednak wyniki wyborów przeprowadzonych po Zimie Ludów na Bliskim Wschodzie wskazują na umocnienie się fundamentalizmów. Dlaczego jest tak, że ta ideologia tak samo szybko jak się pojawiła nie może zniknąć? Jest tak dlatego, ze fundamentalizm wynika z samej natury islamu i teologii objawienia zawartej w tej religii. Islam ma charakter totalny i nie dopuszcza żadnej dyskusji nad pewnymi uznanymi za święte prawdy zagadnieniami, a poprzez stosunek do prawa, które jest jednocześnie religijne i świeckie ma tendencję do regulowania wszystkich sfer życia. Wydaje się przeto, że fundamentalizm od dawna zakorzeniony był w islamie i jedynie czekał na moment, w którym mógłby się ujawnić. To taka bomba z opóźnionym zapłonem skonstruowana jeszcze przez Mahometa. Miejmy tylko nadzieję, że nie wybuchnie ona w naszej la belle epoque.

**

Tekst powstał na krótko przed pojawieniem się problemu Państwa Islamskiego. Został pierwotnie opublikowany w portalu Rebelya.pl.