dziób2

Mateusz K. Dziób: Pokój ludziom dobrej woli

Świat nie jest czarno-biały, a odcienie szarości zawsze są najbardziej fascynujące.

Ogłoszona 11 kwietnia 1963 r. encyklika „Pacem in terris” Jana XXIII była pierwszym najwyższej rangi dokumentem papieskim skierowanym nie tylko do katolików, ale do wszystkich „ludzi dobrej woli”, czyli w domyśle – do wszystkich, którzy chcą czynić pokój.

Czas, w którym została wydana nie należał do najspokojniejszych- dopiero co zakończył się kryzys kubański, grożący wybuchem zagłady nuklearnej, a świat – rozbity na dwa obozy – był w samym szczycie zimnej wojny.

Dziś podziały przebiegają inaczej. W kontekście pokoju na świecie nie ma wierzących i niewierzących. To, jaki ktoś ma światopogląd religijny nie czyni go z definicji ani lepszym ani gorszym. Chociaż siłą rzeczy przynależność do grona uczniów Chrystusa nakłada na nas większą odpowiedzialność i większe obowiązki. A niektóre religie w samych swych korzeniach mają pewne mechanizmy, które pozwalają na szybki rozwój fundamentalizmów. 

Niektórzy w łonie Kościoła katolickiego tzw. „dobroludzizm”, czyli postawę wedle której aby być zbawionym, należy być przede wszystkim dobrym człowiekiem nazywają herezją. Są oni, ośmielę się stwierdzić, w błędzie. Bo jeśli ktoś czyni zło, to jakie to ma znaczenie czy nosi krzyż na szyi czy burkę na twarzy?

Z drugiej jednak strony świat nie jest czarno-biały, a odcienie szarości zawsze są najbardziej fascynujące. Nie ma ludzi doskonałych i – chyba – nie ma ludzi zepsutych aż do szpiku kości. Pewne powiedzenie głosi, ze jeśli chodzi o obiecany nam raj to zdziwimy się tym, kto tam jest i kogo tam nie ma.

Pokój ludziom dobrej woli!

Mateusz K. Dziób