wbak

Wywiad z Władysławą Bąk – Ognisty hymn przedwyborczy uderzył w Zygmunta dzwon

Śpiewam piosenki romantyczne o miłości, sporcie i innych rzeczach. Postanowiłam spróbować w Must be the music. Mistrzowie muzyki docenili moją odwagę, za co im serdeczne Bóg zapłać – o prawdziwej sztuce, miłości, Andrzeju Dudzie, Ludwigu Wittgensteinie oraz o tym, czy prawica przegrywa kulturę, z Władysławą Bąk, gwiazdą Facebooka, rozmawia Jerzy Kopański.

Czy może pani opowiedzieć o początkach swojej twórczości?

– Od dziecka lubiłam słuchać muzyki poważnej i innej, postanowiłam iść do szkoły muzycznej. Od piątej klasy szkoły podstawowej uczęszczałam do szkoły muzycznej, do której chodziłam przez trzy lata. Musiałam połączyć szkołę i naukę muzyki. Już wtedy pisałam wierszyki i układałam piosenki, chowając je do szuflady. Miałam piękny, lekki głos, zawsze nuciłam pod nosem. Później nie mogłam się zajmować muzyką, ponieważ wyszłam za mąż, a mój mąż i jego rodzina nie lubili muzyki. Bardzo było mi przykro, ale żeby spełniać marzenia, dążyłam do celu, prowadząc działalność gospodarczą. Prowadziłam dyskoteki, miałam okazję zaśpiewać coś czasem. Zawsze tęskniłam za muzyką, nie mogłam się oprzeć, gdy widziałam instrumenty muzyczne, musiałam choćby spojrzeć. Kupiłam akordeon. Pisałam piosenki po cichutku i chowałam je do szuflady, aż wydarzyło się coś w moim życiu. Od 18 lat jestem wolna, po rozwodzie, nikt mi nie przeszkadzał, pisałam coraz więcej, w końcu postanowiłam spróbować w Must be the music. Gdybym śpiewała własny utwór, już dawno byłby hitem, cover śpiewa się inaczej. Lecz mistrzowie muzyki docenili moją odwagę, za co im serdeczne Bóg zapłać.

Układanie piosenek dla mnie jest miłe. Biorę telefon i śpiewam, spontanicznie układając przy tym melodię. Gdyby mnie było stać na profesjonalne studio i nagrywanie, to tak bym zaśpiewała, że warto byłoby posłuchać. Jednakże śpiewam niskim głosem. A bez pomocy innych ludzi źle jest samemu tworzyć coś, co byłoby profesjonalne. Wielkim moim marzeniem jest nagrywanie płyt. Jedna polityczna, gdzie trafiłam jak w totka. Hymn dla prezydenta Gorący hymn dla Pana Prezydenta Andrzeja Dudy, który odsłuchało w ciągu pięciu miesięcy około 145 tysięcy osób na jednej stronie Facebooka, kilka tysięcy na YouTubie i w Google. Później Nie pozwól, Boże, Platformie wygrać miało już na Facebooku ponad 200 tysięcy, do tego YouTube i inne. Następna polityczna to Madonno, Czarna Madonno, obroń Ojczyznę naszą, potem Ognisty hymn przedwyborczy uderzy w Zygmunta dzwon i następna, i następna. Układałam też inne, miłosne, ułożyłam też piosenkę o Warszawie, ma tytuł Warszawa miasto wolności. Układam piosenki, śpiewam, gram, piszę książki. Jedną już napisałam: Diamentowe słowa. Napisałam ją w 2001 roku i wszystko się spełnia!

Zaczęłam pisać książkę pod tytułem Jesteśmy gośćmi na tej ziemi. Ułożyłam też pieśń w podziękowaniu Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II po włosku i po polsku. Zgłosiłam ją do festiwalu młodzieży, chciałam bardzo zaśpiewać ją w 2016 roku w Światowe Dni Młodzieży, ale wcześniej muszę nagrać płytę, żeby sprzedać ją tym ludziom. Szukałam współpracy, wsparcia, ale nie otworzyło się żadne dobre serduszko. A tak samej jest ciężko. Ułożyłam kilkanaście pięknych bajek dla dzieci, opartych na faktach. Jestem ciepłą osobą, otwartą na kontakt z ludźmi, służę pomocą, jak tylko mogę. Interesuje mnie polityka, nie lubię przemocy. Nie jestem naiwna, zawsze sprawdzam wszystko. Umiem piec wspaniałe serniki, nawet dla diabetyków. Czytam czasem kilka stron jakiejś lektury lub Pismo Święte – kilka stron dla przypomnienia. Lubię ludzi wesołych i takich, którzy z problemów starają się wyjść z uśmiechem, bez stresu, bo życie jest ulotne, a nic nie jest trwałe. Dlatego liczy się przyjaźń, dobre słowo.

Dalszy ciąg wywiadu z Panią Władysławą Bąk można znaleźć w kwartalniku „Fronda Lux”, nr 77.