AGATA BEBEL-NOWAK – EGIPT EZOTERYCZNY. TAJEMNA WIEDZA EGIPCJAN I JEJ WPŁYW NA KULTURĘ ZACHODU [recenzja]

Jeden z moich pierwszych kongresów naukowych w życiu odbył się w Krakowie w 2014 roku. Chociaż, na co dzień zajmuję się egiptologią i archeologią Egiptu, to dałam się namówić na udział w konferencji ezoterycznej. Byłam równie mocno podekscytowana, co przerażona, totalnie nie wiedziałam, czego się spodziewać. Jednak zgłębianie tematu ruchów ezoterycznych powstałych na kanwie starożytnych egipskich tekstów religijnych wciągnął mnie bez reszty.

Nie jestem jedyna. Zainteresowanie wiedzą tajemną starożytnego Egiptu ma swoje początki w starożytności i trwa nieprzerwanie do dziś. Fascynacja ta miewa różne przejawy: od podróży, przez powstawanie opracowań naukowych i popularnonaukowych, po inspiracje widoczne w kulturze masowej (nieśmiertelny film „Mumia” czy serial „Gwiezdne Wrota”). I o ile część powstałych w ten sposób publikacji, czy dzieł kultury faktycznie odnosi się do źródeł naukowych, to istnieje ogrom takich, które opierają się na kompletnie błędnym wyobrażeniu o starożytnym Egipcie i wiedzy posiadanej przez jego mieszkańców.

Wszystkie badania oparte na tym błędnym wyobrażeniu, Erik Hornung określa w swojej pracy mianem „Egiptozofii” i właśnie temu zjawisku autor poświęca wstęp książki. Zresztą egiptozofia, to oś główna tej publikacji. Hornung opisuje wpływ rzekomej tajemnej wiedzy Egipcjan na inne kultury, począwszy od starożytności, a kończąc na XX wieku. Egiptozofia jest dobrze znana każdemu, kto chociaż raz miał jakąkolwiek styczność z kulturą starożytnego Egiptu – ile razy czytałam niesamowite historie spiskowe o tajemnej wiedzy medycznej i astronomicznej Egipcjan? Ile razy zadawano mi pytania jak to jest możliwe, że piramidy powstały bez zastosowania jakiejś magicznej, dziś nam niedostępnej wiedzy? Jako egiptolog mogę odpowiedzieć, że zdarza mi się to, co najmniej kilka razy w miesiącu. Pojawienie się Internetu jedynie nasiliło to zjawisko – teraz wszystkie te teorie są dostępne dla każdego i dosłownie na wyciągnięcie ręki. 

Książka Hornunga obejmuje niesamowicie szeroki zakres chronologiczny, co sprawia, że niektóre tematy potraktowane są bardzo skrótowo, a niektóre w ogóle pominięto. Wymaga, więc od czytelnika albo posiadania pewnej, dość specjalistycznej wiedzy, albo sięgnięcia po „lektury uzupełniające”. Ma to swoje plusy: dla osób, które temat pochłonie, książka będzie doskonałym wstępem do dalszych poszukiwań; dla czytelników, którzy chcą jedynie „liznąć” temat lub wyrobić sobie ogólną opinię, jest to opracowanie w zupełności wystarczające. Niestety, bardziej doświadczony odbiorca odniesie wrażenie, ze praca „prześlizguje się” przez temat po przysłowiowych „łebkach”.

Hornung zaopatrzył swą pozycję w bardzo krótki i zarazem niekonsekwentny słowniczek. Odnosi się on do zaledwie kilku pojęć z dziedziny egiptologii, pomijając kompletnie te odnoszące się do ezoteryki. Czytelnik zainteresowany tematem jest raczej już zaznajomiony z przytoczonymi przez autora definicjami, laik natomiast nie odnajdzie tu wytłumaczenia wielu potencjalnie niezrozumiałych pojęć. Dobrym posunięciem polskiego tłumacza (uznanego egiptologa – prof. Andrzeja Niwińskiego, badacza religii i ikonografii egipskiej) była rezygnacja z zamieszczenia słowniczka i zastąpienie go obszernymi i niezwykle pomocnymi, rozbudowanymi przypisami. Nie jest to jedyne wprowadzone przez niego ułatwienie. Niwiński opatrzył polskie wydanie książki obszernym indeksem rzeczowym oraz spisem ilustracji, co znacznie ułatwia odbiór publikacji oraz sprawne poruszanie się po niej. Ma się tu zresztą nieodparte wrażenie, że sam autor napisał średnią książkę, a polski tłumacz bezsprzecznie ją usprawnił.

W książce Hornunga bardzo brakowało mi ilustracji. Wielokrotnie, gdy autor wspominał egipską ikonografię, zaczynałam wyobrażać sobie konkretne przedstawienia, a koniec końców wyszukiwałam opisane sceny. Polski czytelnik, dzięki niesamowitym ilustracjom przygotowanym przez prof. Niwińskiego, nie będzie musiał przeszukiwać niezliczonych publikacji na własną rękę.

Rozdział XIX „Moda na Egipt: współczesna antropozofia i afrocentryzm” odnosi się do ruchów filozoficznych i religijnych powstających na fali fascynacji Egiptem. Jednym z tematów kompletnie pominiętych przez Hornunga, jest powstanie w latach 70. ubiegłego wieku, ruchu znanego pod nazwą „Świątynia Seta”. O ile można uznać, że autor, ze względu na ilość ruchów religijnych, które inspirują się tekstami Starożytnego Egiptu, w pełni intencjonalnie nie wspomniał o Setyjczykach, to pominięcie tego tematu jest rażące i prowadzi do błędnego wywodu autora. W rozdziale Hornung pisze bowiem: „jak dotąd żadnej uwagi ezoteryków nie zwróciły natomiast Teksty Piramid, o wiele starszy zbiór tekstów religijnych…” (s. 241). Gdy przyjrzymy się uważnie filozofii stworzonej przez Michaela Aquino w ramach „Świątyni Seta”, zauważyć możemy, że opisując naturę Seta, ruch powołuje się właśnie na Teksty Piramid (zresztą, co charakterystyczne dla wielu tego typu ruchów, błędnie).

W tym samy rozdziale napotykamy także kolejny dyskusyjny fragment (s. 228-229), w którym autor opisuje Aleistera Crowleya (1875-1947) – maga i twórcę Thelemy, mianem „zwierzchnika Kościoła Szatana”. Stwierdzenie to ewidentnie mija się z prawdą, co potwierdzić może zarówno stwierdzenie Crowleya, iż satanizm jest jedynie „krzykliwym sportem”, jak i ustalenia włoskiego religioznawcy i badacza satanizmu Massimo Introvigne, który stwierdził, że z „socjologicznego” punktu widzenia był on ateistą.  W wątku dotyczącym brytyjskiego okultysty Hornung opisał także Księgę Thota, dzieło Crowleya będące połączeniem filozofii Thelemy, kabały oraz magii seksualnej, jako „wprowadzenie do gry w tarota”. W tym samy fragmencie książki autor błędnie datuje także powstanie Zakonu Ordo Templi Orientis na 1901 rok.

Pierwotna wersja książki Hornunga kierowana była do czytelnika niemieckiego. Zdecydowana większość bibliografii przywołanej przez autora to dzieła pisane w tym właśnie języku. Może to stanowić ogromną przeszkodę dla osób chcących zgłębić temat. Z ratunkiem, po raz kolejny, przychodzi tłumacz książki, który w dodanych przez siebie przypisach przybliża polskiemu czytelnikowi liczne opracowania zarówno polsko jak i anglojęzyczne. Polskie wydanie książki opatrzone jest także wstępem tłumacza, który w niezwykle ciekawy sposób przedstawia swoje spojrzenie na zjawisko egiptozofii oraz przywołuje polskie wątki związane z trwającą od lat fascynacją Egiptem. Wszystko to opowiedziane, w znany nam z innych książek Niwińskiego, charakterystyczny i wciągający do ostatniego słowa, sposób.

*

Podsumowując: książka ma w sobie wiele walorów merytorycznych i nie warto jej – w wyniku kilku błędów i niedopatrzeń – przekreślać. Niemniej, gdyby nie wysiłek prof. Andrzej Niwińskiego, polskie wydanie pracy Hornunga pozostawiałoby dużo do życzenia.